sobota, 19 kwietnia 2014

Kocham Mrożka, kocham coraz mocniej. Jest w nim tyle niewymuszonej mądrości, tak wiele absurdu, ale też mnogość zaskakująco prawdziwych spostrzeżeń.


"Biada ci, jeżeli napiszesz coś, co odniesie sukces. Nigdy potem spod tego się nie wygrzebiesz. Będą ci to wypominali do końca życia i zamienisz się w konia, co musi musi biegać coraz szybciej. Powszechna uwaga przeniesie się z tego, co ty właściwie piszesz, na to, co się z tobą dzieje. [...]
Sukces zależy od zbieżności tylu elementów, których nigdy nie można dokładnie przewidzieć, zrekonstruować. Trafiło ci się jak ślepej kurze ziarno, cieszysz się, ale nie wiesz, jakie teraz czekają cię kłopoty. Bo wszyscy są przekonani, że sukces zależy właśnie tylko i wyłącznie od ciebie, teraz, zaraz. Leć i pisz arcydzieło, i miej nowy sukces. [...] 
Właśnie: arcydzieło. W tym sęk największy. Bo, jak powiedziałem, masz najlepszą wolę, to znaczy: już sam, z własnej woli, zaprzęgłeś się do sukcesu. Żegnaj, beztroska swobodo początkującego, nieznanego! Nie miałeś nic do stracenia i byłeś wolny. Teraz łamiesz sobie głowę, wspinasz się na palce, a nawet podskakujesz. Musisz przekroczyć samego siebie. Opukujesz, opatrujesz przedmiot swojego ostatniego sukcesu. Co takiego w nim było, że się udało? I mimo woli ograniczasz się, sam sobie stajesz się ograniczeniem. A kiedy wiesz, że na ciebie patrzą, że na ciebie liczą i na ciebie oczekują, ręka ci drży. I tracisz pewność ręki, oko zaś mimo woli zerka ku trybunom i w oku twym niepokój. Kiedy wiesz, że musisz napisać arcydzieło, wtedy prawie na pewno go nie napiszesz. [...]
Do diabła z mistrzostwem, mistrzami i arcydziełami. Ogłosimy nasze kontrprawo, prawo do głupoty, "niskiego poziomu", zmatolenia i nieustającego debiutu. Nie podskakujmy, żeby złapać zębami nasz własny pomnik za piętę. Odwróćmy się plecami do Doskonałości, Mądrości i Wielkich Aspiracji. Twarz zaś ku nieodpowiedzialności wobec naszej Odpowiedzialności za Styl, Głębie, Oryginalność. Nie piszmy od mistrzostwa ku mistrzostwu jeszcze większemu, tylko tak sobie. Czy nie o to przecież chodzi właściwie, czy nie od tego się wszystko zaczęło? Wróćmy do początku, do sedna, do źródła. Na pół martwi od sportowego wysiłku - wróćmy do życia."

Wydaje mi się, że to genialne streszczenie tego, za czym dreptają lub rozpaczliwie gonią wszyscy samozwańczy artyści i "ponadrzemieślnicy". I tak łatwo jest zapomnieć, że w tym całym tworzeniu wcale przecież nie chodzi o laury, nagrody i białe koperty. Żyjemy w śmiesznym świecie, gdzie rzemieślnicy, pod przykrywką "Wielkich Osobowości", w wyniku jakiejś chorej pomyłki spijają całą "artystyczną" śmietankę, a potomkowie Norwida błądzą w ciemnościach wieku. 

Czytając tamten fragment, od razu do głowy wpadł mi pewien cytat Emila Cioran'a, który niejako przyświeca mi we wszystkim, co robię : Wlec się spokojnie, jak ślimak i zostawiać ślad - ze skromnością, starannością i w gruncie rzeczy z obojętnością... z cichą rozkoszą, w bezimienności.


Jest tak wiele fragmentów, które chciałabym tutaj zacytować, podzielić się nimi, przekazać dalej, ocalić przed własną ignorancją i zapomnieniem.

" [...] Piję ze znużenia, albo z nudów. Z nudów metafizycznych. Że nic się nie dzieje takiego, co by mi ukazało sens życia. Dzisiaj nie wypada już używać takich słów bez ironii. Żeby pokazać jak wolnym się jest od tak wielkiej naiwności. Jak wyzwolonym, ironicznym oraz cynicznym, dandysem gorzkim. Ja używam tych słów bez ironii, ale też z pewnego dystansu, choć poważnie, Już bez rozpaczy, jak jeszcze kilka lat temu. Prawdopodobnie to skutek znużenia.
Kiedy miałem dwadzieścia lat, też zadawałem to pytanie, ale teraz widzę, że nie tyle chodziło o sens życie, ile o własny interes. Chciałem prawdy, ponieważ stałem u progu wielkiej inwestycji, przymusowego zainwestowania w siebie, i chciałem wiedzieć, w co inwestuję. "

"Najtrudniej się pozbyć poczucia, że jest się jedynym sprawiedliwym. [...]
Ach, jakże wszyscy dookoła są głupi, ciemni, ograniczeni, jakże postępują odwrotnie, niż (według mnie) powinni. Dla mnie jest proste, jasne i oczywiste to, jak powinni się zachowywać, myśleć, czuć, skoro więc tak się nie zachowują, nie myślą i nie czują, to znaczy: są głupi, bo nie rozumieją tego, co takie proste, ciemni, bo nie widzą, co takie jasne, ograniczeni, bo myślą inaczej. Ich ciemnota, głupota i ograniczenie są doprawdy irytujące. Dlatego chodzę przeważnie zirytowany. 
Wszystko wskazuje na to, że ja tak samo irytuję każdego z osobna, co każdy z osobna irytuje mnie. I z tych samych powodów. Wszyscy chodzą zirytowani."

"Boimy się śmierci. Żałujemy siebie dlatego, że nas nie będzie. Może byłoby nam lżej, gdybyśmy wiedzieli, że to, czego żałujemy, to przede wszystkim skamielina. 
Mnie coraz duszniej w tym magazynie rupieci, których wciąż przybywa. Rano witam się ze sobą niechętnie. "Ach, to znowu ty... Znowu będziesz nudził?"
Nawet najbardziej zadowolone z siebie pierniki czują, że coś z nimi się w porządku. Nie wiedzą co, stosują więc środki nieskuteczne. Przebierają się za młodych, usiłują żyć jak młodzi. Przebrania i gesty oczywiście nie skutkują, narażają ich tylko na zasłużoną śmieszność.
Chroń mnie, Boże, od tego, żebym miał być młodych jeszcze raz. (Modlitwa wysłuchana). Nie po to się tyle namęczyłem, tyle nażyłem (życie męczy), żeby zaczynać wszystko od początku. Problem nie na tym polega, jak się odmłodzić (to i tak niemożliwe), tylko jak być starym. Jak przechytrzyć ów naturalny proces nawarstwiania i twardnienia. Czy to możliwe? Powtarzalność bodźców jest nieunikniona, nieunikniona więc jest także powtarzalność reakcji. [...]
Postępujemy tak, jak jest w naszej głowie, i według naszej głowy urządzamy świat. Który w konsekwencji jest mętny, fragmentaryczny, obsesyjny...
I jakże ubogi."


Jak ja kocham mieć święty spokój na kilka dni i zniknąć między stronami, ukrywać się między wyrazami na pożółkniętym papierze. Ach!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz