świat się skurczył
do rozmiaru mojej dłoni
na końcach palców czas
pulchnym brzuchem szoruje
po papilarnych brzegach
wyżłobionych dłutem przypadku
znów czas ześlizgnął się z dłoni
dość serdecznie mając dość
ciągłego biegu chorych zdarzeń
rozerwał na strzępki okruchy
ścięgna zesztywniałych dusz
na podobieństwo i wzór przypadku
matka natura ze wstydu płonie
boski rumieniec zakrywa bladą dłonią
pigmentem czerwieni otulona
do cna nasiąka każdym twym słowem
+ kilka sielskich obrazków (no, z ziarnkiem goryczy) na miły wieczór:








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz