środa, 18 listopada 2015

tak wiele się wydarzyło. 

Oczywiście są w moim domu wszystkie rzeczy bezużyteczne. Brak jedynie tego czego trzeba: wielkiego kawała błękitu, jak tutaj. Staraj się zawsze zachować kawał nieba nad swoim życiem, chłopcze - dodał zwracając się do mnie. Masz piękną duszę, rzadkiej ceny, naturę artysty, nie pozwól, aby jej brakło tego, co najważniejsze.

a więc i ja znalazłam swój kawał nieba. 
2894 km w linii prostej z Krakowa na północny-zachód Europy.
poorane gęstymi chmurami sklepienie nad Islandią.







        




















czwartek, 16 kwietnia 2015

ludzie w koszulach w kratę






                                    

                                                                                      





                                                                              

                            







i nadeszła wiosna, i tulipany, i żółta lampa niesiona plantami, i ciasto na obiad.



poniedziałek, 16 marca 2015

różowo, że niby radośnie
otóż: NIE
jak zawsze - na smutno


coldplay śpiewa mi, iż
everything's not lost
ale najwyraźniej nie mają racji

nie chodzi o M., nie chodzi o zdrowie,
nie chodzi o rodzinę, nie chodzi o pieniądze
tym razem to świadomość bezradności
bez końca puka w korę mojego mózgu
bo wiesz, nie wiem co dalej ze mną
nie wiem co robić w życiu,
po co mi to wszystko
czuję się jak człowiek wyprany z myśli
pomysłów, idei, planów, marzeń
jakaś wiosenna beznadzieja
radosnym krokiem podeptała
mnie od środka


środa, 11 marca 2015

dzisiaj wszystko jakby siak
w poprzek i na wspak

małe rzeczy trochę mnie uwierają, gniotą i wiercą dziurę w brzuchu, głowie, stopie i ramieniu
jestem zwierzęciem ciepłolubnym, strachliwym, płochym, samotnym i przemykającym
prowadząc właśnie taką zwierzęcą politykę, w moim krakowskim mieszkaniu nie mam kiedy
przygotować obiadu, zalać herbatę, zrobić pranie, rozwiesić, wspomniane już, cholerne pranie
bo wilki i niedźwiedzie grizzly zawsze są szybsze
więc jako naczelny kret siedzę w ciemnym pokoju
po kreciemu, a więc po cichu
a kiszki grają marsze
żałobne

gdybym tylko mogła,
spakowałabym się jeszcze dzisiaj i wyniosła w siną dal,
do Nibylandii.