poniedziałek, 17 czerwca 2013

Dzisiaj zbierałam materiał na najnowszą książkę.
Będzie zatytułowana "Jak przepłakać swoje urodziny".
Od samego rana wszystko było nie tak.
Mogłam pospać normalnie, ale o 6 obudził mnie ból rosnącej opryszczki.
Wyrzuciłam całą blachę muffinek, które były dramatem, potworem zakalca.
Wszyscy mieli mnie w miejscu, w którym trudno o światło.
Nawet tenisówki kupiłam sobie złe, jak ostatnia kaleka.
Wszystko nie tak, zupełnie nie tak.
Duszę się tu jak w jakimś gigantycznym słoiku,
kiszę się i blednę w krakowskim sosie do którego nie pasuję.
Jest źle.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz