Niech to szczęście nie ma końca, proszę
----------------------------------------------------------------------------
Do wąskich zakamarków myśli
przenikamy tak beztrosko
jak przebiegli złodzieje dusz
w czerwcowej słocie nieba
Od dawna rozdarci na kawałki
sklejamy każdy mały fragment
by scalić się na nowo
dotykiem szorstkich dłoni
Pokoje niespokojne
rady niedorajdy
wszystko to wrze
w kotle mojej głowy
bulgocze i pieni się
nieustannie
Szczeliny rzeczywistości
kieszenie podświadomości
kruche zmysły i płynne nadzieje
przenikają się za dnia
by wieczorem na palcach przemknąć
w obojętność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz