piątek, 28 czerwca 2013

Niech to szczęście nie ma końca, proszę

----------------------------------------------------------------------------

Do wąskich zakamarków myśli
przenikamy tak beztrosko
jak przebiegli złodzieje dusz
w czerwcowej słocie nieba

Od dawna rozdarci na kawałki
sklejamy każdy mały fragment
by scalić się na nowo
dotykiem szorstkich dłoni

Pokoje niespokojne
rady niedorajdy
wszystko to wrze
w kotle mojej głowy
bulgocze i pieni się
nieustannie

Szczeliny rzeczywistości
kieszenie podświadomości
kruche zmysły i płynne nadzieje
przenikają się za dnia
by wieczorem na palcach przemknąć
w obojętność


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz