Znów wydałam pieniądze - mam manię kupowania sukienek z lat 50 i koszul, więc, jako rzecze moje uzależnienie - kupiłam koszulę i sukienkę na allegro (na szczęście w cenie tych w lumpeksach). To wszystko jest głupie, bo z jednej strony wydaję swoje, własnoręcznie zarobione pieniądze, a z drugiej - zawsze jest mi szkoda kupować cokolwiek i widzieć coraz mniejszą liczbę na koncie bankowym. Szatan odwiedza ziemię tylko po to, by stworzyć wynalazki pokroju kart kredytowych i bankomatowych, a następnie wręcza je lekkomyślnym kobietom (czyt. osobom mojego pokroju).
Ostatnio dużo piszę, nie wiem tylko czy ilość przekłada się na jakość. Mam tylko nadzieję, że czytając moje wypociny jeszcze nigdy nie doznaliście wylewu/zawału serca/omdlenia/ataku ironicznego śmiechu i pobłażliwego współczucia nad moim żałosnym losem. :)

Tam w oddali nikt nie słyszy jak
krzyczę szeptem przez gałęzie bzu
Znów ukryta w trawie aż po pas
płaczę deszczem na twój urwany ślad
Dotykam ziemi którą ty dotykałeś
głodnymi palcami drążyłeś korytarze
Chowałeś duszę pośród ziaren piasku
nim głuchym świstem ją z Ciebie wydarto
Widziałeś nagich kobiet rozrzucone ciała
sprzedanych nicości bez obola w ustach
Do Styksu wpadają ich wiotkie ramiona
kroplami gorzkiej krwi karmią nieśmiertelność
Tyle książek do przeczytania, tak mało czasu. Za bon z konkursu kupiłam kilka książek, jedna z nich jest prawdopodobnie najładniejszą jaką kiedykolwiek widziałam - dzieło rodzeństwa - Michała i Joanny Rusinek.