wtorek, 30 kwietnia 2013


tout vient à point à qui sait attendre

na czas matury odchodzę ze świata żywych
nieodebrane połączenia, bałagan, porozrzucane kartki i czarna rozpacz nad brakiem wiedzy


sobota, 27 kwietnia 2013


ręce zaplątane w szorstkiej linii życia
rozrywam ją powoli prostując ramiona
zębami rozgryzam delikatne sznurki życia
językiem kosztuję gorzki smak szpiku
to rdzeń życia
żywica ciała
serce słabości
pestka bólu

jak zabawnie jest czuć
że sam dla siebie jesteś
Bogiem i katem


środa, 24 kwietnia 2013



Świetnie, świetnie. Jutro kończę szkołę, raz na zawsze, nieodwołalnie i niezaprzeczalnie. Jak miło będzie się uwolnić od niektórych rzeczy, w końcu zrobić coś, na co mam ochotę, przeczytać książki, które chcę przeczytać, spędzić czas tak, jak tylko sobie wymarzę. Chociaż wiem, że to bardzo pozorna wolność, przenoszę się z jednej klatki do drugiej, nie mogę opisać mojej ulgi. Jednak czuję, że ta sytuacja coraz bardziej mnie dobija, bo razem z nieprzyjemnymi osobami i wydarzeniami porzucam ludzi, którzy stali się częścią mojego małego świata i nie wyobrażam sobie, jak może wyglądać moje życie bez nich. Spalam za sobą wszystkie mosty - wyjeżdżam na studia do miasta, w którym zapewne nie będzie żadnego z moich przyjaciół, zostawiam kilka ważnych osób w moim mieście, łącznie z moimi rodzicami, którzy nie zniosą tego najlepiej, ale nie widzę innego rozwiązania. Sama muszę się przekonać czego szukam w tym swoim głupiutkim życiu, co tak naprawdę chcę robić w życiu, co  interesuje mnie na poważnie. Przerażająca jest ta nieuchronność przemijania, nie chodzi mi tylko o starzenie się - mam na myśli to, jak daleko mogą oddalić się od nas ludzie, bez których kiedyś nie wyobrażaliśmy sobie życia. 

Dzisiaj, na konkursie, oberwałam przezwiskiem Adolf, ze względu na tytuł książki, którą musiałam przygotować "Przypadek Adolfa H.". A jeśli chodziło o coś innego, np. moją twarz - nie będę miała łatwego życia na studiach...



Szukajmy zalet: może znów weźmiemy się ostro do pracy nad piosenkami? To chyba jedyny jasny punkt mojej zamglonej przyszłości.



niedziela, 21 kwietnia 2013





Znów wydałam pieniądze - mam manię kupowania sukienek z lat 50 i koszul, więc, jako rzecze moje uzależnienie - kupiłam koszulę i sukienkę na allegro (na szczęście w cenie tych w lumpeksach). To wszystko jest głupie, bo z jednej strony wydaję swoje, własnoręcznie zarobione pieniądze, a z drugiej - zawsze jest mi szkoda kupować cokolwiek i widzieć coraz mniejszą liczbę na koncie bankowym. Szatan odwiedza ziemię tylko po to, by stworzyć wynalazki pokroju kart kredytowych i bankomatowych, a następnie wręcza je lekkomyślnym kobietom (czyt. osobom mojego pokroju). 
Ostatnio dużo piszę, nie wiem tylko czy ilość przekłada się na jakość. Mam tylko nadzieję, że czytając moje wypociny jeszcze nigdy nie doznaliście wylewu/zawału serca/omdlenia/ataku ironicznego śmiechu i pobłażliwego współczucia nad moim żałosnym losem. :)



Tam w oddali nikt nie słyszy jak
krzyczę szeptem przez gałęzie bzu
Znów ukryta w trawie aż po pas
płaczę deszczem na twój urwany ślad

Dotykam ziemi którą ty dotykałeś
głodnymi palcami drążyłeś korytarze
Chowałeś duszę pośród ziaren piasku
nim głuchym świstem ją z Ciebie wydarto

Widziałeś nagich kobiet rozrzucone ciała
sprzedanych nicości bez obola w ustach
Do Styksu wpadają ich wiotkie ramiona
kroplami gorzkiej krwi karmią nieśmiertelność



Tyle książek do przeczytania, tak mało czasu. Za bon z konkursu kupiłam kilka książek, jedna z nich jest prawdopodobnie najładniejszą jaką kiedykolwiek widziałam - dzieło rodzeństwa - Michała i Joanny Rusinek.






sobota, 20 kwietnia 2013

Przeraża mnie to wszystko. Mam niecały miesiąc żeby doprowadzić swoją wiedzę do porządku, chociaż wiem, że i tak tego nie zrobię; zagłuszam głos rozsądku myślami, że przecież mogę przerobić 3876875 stron dziennie i coś z nich zapamiętać. A tu nic, mózg odmawia posłuszeństwa, nie chce się skupić chociaż na chwilę, za bardzo jest przejęty tym, co ma dopiero nadejść. Kupiłabym jakiś preparat na lepszą naukę, gdybym tylko wierzyła wszystkim reklamom mówiącym: kup sobie sesję/maturę czy co tam innego, nie ma już dla mnie nadziei! :) Najbardziej martwię się tym, że poślizgnę się na podstawach, nie zdam i zawalę sobie WSZYSTKO. Nie muszę pisać matury z polskiego, ale żeby moje zaliczenie nie przepadło: muszę zdać wszystkie podstawy, bo jeśli nie - piszę maturę z polskiego w przyszłym roku, to nie byłoby miłe. Dodatkowo, chcę iść na filologię hiszpańską, po której przyszłość nie rysuje się różowo, no ale cóż. Jeżeli zmusiłabym się do politechniki, byłabym najgorszym inżynierem w dziejach ludzkości - krzywe mosty, przewracające się budynki i ogromne dziury w drogach - ale to przecież już znamy...:).

czwartek, 18 kwietnia 2013


Niektórzy kolekcjonują znaczki, inni pocztówki. Ja kolekcjonuję blizny i cierpienie, to niezbyt rozsądne.
Miałam ostatnio dziwne sytuacje, widziałam wielu starszych ludzi, którzy wzbudzili we mnie ogromny smutek - swoją bezradnością, bezsilnością, utratą młodości na zawsze, jedynie ich spojrzenie ma w sobie jeszcze małe iskry dawnej świetności. Zwiotczałe, poorane zmarszczkami ciało zdaje się coraz bardziej pochłaniać zamierającą radość życia. Ja tak bardzo boję się starości, boję się dorastania. Wszystko co nieznane wzbudza we mnie strach, a dorastanie to pułapka, nie chcę stracić resztek dziecięcej naiwności które nadal w sobie noszę.

w środku mnie
rozrasta się drzewo
gałęzie ciasno
przylegają do moich żył
korzenie
krew moją piją
brunatnieją
zaschłe usta moje
w środku mnie
panoszy się głód
jak żołnierz pośród zdobytego miasta
dzień jest biały
jak rozżarzona krew
bez horyzontu
na którym
mogłabym postawić moją miłość
powiedzieć
żyj

Halina Poświatowska











środa, 17 kwietnia 2013


Pod warstwą makijażu
nie kryję się ja
(musisz szukać głębiej)
Pod maską makijażu 
urody gracji brak
tylko drżące dłonie
pogryzione do krwi wargi

I cała w swej śmieszności
przez życiowe korytarze
kroczę z makijażem

On jak najlepszy przyjaciel
wróg porzuconej odwagi
zasłania całą gorycz
by szorstka pestka serca
nigdy nie przebiła
zimnego fioletu skórki ciała


wtorek, 16 kwietnia 2013



Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły

odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczą wróć
plamię
przygryzione wargi
barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią
mam lat tysiąc
żyję -


H. Poświatowska

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

w kieszeniach chowam sny



Różne kochane i nieprzyjemne momenty, moja pierwsza rolka w życiu. Nie byłam z niej zadowolona, ale w sumie, nawet nie mam do siebie jakiegoś żalu. Niesamowite jest to uczucie odbierania zdjęć (niestety nie mam możliwości do tego żeby zorganizować sobie własną ciemnię, jestem uczulona na chemikalia używane przy wywoływaniu zdjęć), wprost rzucania się na nie i przeglądania drżącymi dłońmi, nawet jeśli nie są takie, jakie sobie wymarzyliśmy. Aaaaach... :)