poniedziałek, 27 maja 2013


dzisiaj spojrzałam śmierci prosto w twarz
przez rozpacz w brązowym spojrzeniu
a jarzębinowe od łez powieki
oddzieliły mnie od łagodności duszy
porwanego na strzępki serca
to nie płacz jak pętla ścisnął gardło
nie drżące dłonie nie okrzyk bólu
to oddech śmierci na sprężystym karku

i rozwiązuję kurtynę powiek
opuszczam spojrzenie zaciskam pięści
byś nie usłyszała jak z każdą łzą
pękają nasze frazesy nadziei

ukojenia w majową noc nie przyniesie
nawet idealnie wyrzeźbiona dłoń
co jednym dotykiem chce ukoić smutek
wykorzenić kiełkującą wciąż niepewność
w napiętej ciszy powoli falują i drżą
nieznośnie gorzkie znaki zapytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz