piątek, 10 maja 2013
W pokoju zbitym odległością ze wszech stron
słyszę pustką strzelają pociągi w wiaduktach
Szeleszczą
dłońmi szorstkiego sukna
wiatry zamknięte w jałowych milczeniach.
Dalej wieczór zapadły jak na nasyp.
Każdym krokiem zmierzchu zostaję odleglej
słyszę; najniepotrzebniej
biegnie pies przez nadbrzeżny piasek.
Niedaleko ludzie wplątani w odmienność.
Sprzęty: każdy jak wroga obcość.
Słychać podwórza rozsypane w śmiech chłopców.
Niedaleko:
lato szybuje z kwiatów - bąkiem.
Codzienność która już nie chce ostrzegać i ostrzec
patrzę: dokoła ludzie chodzą - pająki -
- po niewidzialnych niciach swojej odwagi najprostszej.
K.K.Baczyński
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz