piątek, 6 września 2013

Mama od dziecka nie przestawała mi powtarzać jednego - przez życie należy iść pewnym krokiem, wyprostowanym i z podniesioną głową. Niestety, w tych trzech kwestiach sprawiłam rodzicielce ogromny zawód - każda wędrówka ograniczała się do marszu ze wzrokiem wbitym w ziemię, z zesztywniałym od uniżenia karkiem. A każde spojrzenie piekło niemiłosiernie moje zatrute winą sumienie i odciskało piętno - ja - szaleniec i dziwak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz