Powiedział do mnie "szkrabie".
I wtedy nagle atak myśli które wypływały wprost z podświadomości uderzył w błonę mojej całej głowy, wszystkich zmysłów nad którymi nie umiem panować. Tym właśnie byłam, małym dzieckiem ukrytym w ciele dorastającej kobiety. I choć mogłam próbować sobie zaprzeczyć, odrzucić tę niewygodną myśl, ze spokojem przyjęłam to, co już w sumie odkryłam dawno temu - zawsze byłam wewnętrznym dzieckiem, które nigdy nie dorośnie. Nie chodzi o obrażanie się, marudzenie przy stole i zmuszanie innych do robienia tego, czego aktualnie chce, mam na myśli naiwność, wrażliwość małego dziecka i utopijne spojrzenie na wszystko to, co mnie otacza. Oprócz tego obrazu, uświadomiłam sobie jeszcze inną rzecz, która wstrząsnęła mną jak wicher wprawia w drżenie drzewo bez konarów - jestem bezbronnym ptakiem, dzikim zwierzęciem, którego nikt nie potrafi i nigdy nie nauczy się ujarzmiać. Nie jestem w stanie bronić swojej nadwrażliwej duszy przed atakami rzeczywistości i nigdy nie będę w stanie pokazać drugiej osobie tego, co kryje się w najgłębszych szczelinach moich myśli. I w tym momencie poczułam się bezpiecznie - moim schronieniem, domem, spokojną przystanią okazało się wnętrze mojej głowy, której jestem jedynym lokatorem, bez możliwości wpuszczania kogokolwiek, nawet na krótkie wizyty. To granica, która chroni mnie przed bodźcami chemicznego, plastikowego świata, którą przekraczam za każdym razem, gdy podświadomie czuję się zagrożona. Uciekam jak małą dziewczynka w ciepłe ramiona mamy, jej niewyprasowaną spódnicę, która jeszcze pachnie jej perfumami. To mnie uspokaja, nadaje odpowiedni rytm, kołysze do snu dzielącego świat na dwie przestrzenie: rzeczywistość i marę, w której coraz bardziej się zagłębiam, tonę. Po raz pierwszy pozwalam podświadomości przemówić nie szeptem, a głośnym, wręcz teatralnym głosem.
Jedyne pytanie, które krąży po mojej głowie to krótkie zdanie otoczone wianuszkiem znaków zapytania: czy ja w ogóle jestem zdolna do miłości? Ale gdy patrzę w te wierne, niebieskie oczy, gdy widzę, jak każde moje spojrzenie nie jest dla nich obojętne - chyba odnajduję odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz