poniedziałek, 13 maja 2013




Jeżeli ktoś poszukuje długiego, ale wciągającego filmu z niebanalnym wątkiem miłosnym, genialnymi zdjęciami i nieoczekiwanymi zwrotami akcji, polecam Lenę. Jak dla mnie - niesamowity, momentami przerażający, ale z pewnością nieszablonowy film, który pokazuje różne strony miłości, rodziny, problemów dojrzewania, a także toksyczne, międzyludzkie relacje. Więcej o nim tutaj.

Poza tym, napisałam maturę z wosu, która okazała się być osobistą porażką i hańbą, którą planuję jak najszybciej wymazać z pamięci. Jedynie wypracowanie chyba poszło mi dobrze, napisałam tak dużo, na ile starczyło mi stron, za to pytania zamknięte mnie dobiły. Najgorsze jest to, że pomyliły mi się rzeczy, których naprawdę się uczyłam, a które nawet teraz mogę wyrecytować na pamięć. A wtedy - jakaś chwilowa śmierć wszystkich szarych komórek, zastój mózgu czy nie wiem co. No trudno, trzeba to jakoś znieść z godnością, chociaż po tym wszystkim wnioskuję, że powinnam zostać alchemikiem - na egzaminie wynalazłam czystą, płynną głupotę.


niezmiennie





1 komentarz: