czwartek, 4 lipca 2013

.


tak strasznie się boję.
jedziemy na festiwal i sam fakt, że będę stała na scenie, a ludzie będą na mnie bezlitośnie i ostro spoglądać jest już wystarczającym argumentem za tym, żeby się bać. kolejna sprawa - jedziemy całym zespołem i jestem tym faktem przerażona. nie chodzi o to, że ich nie lubię, są niesympatyczni, złośliwi, nic tego pokroju, bo jest wręcz przeciwnie - boję się, że nie jestem wystarczająco dobra. dobra we wszystkim, nie mówię o śpiewaniu, występowaniu, pisaniu, ale też rozmowie, spędzaniu czasu. z reguły milczę, spoglądam, obserwuję, śmieję się, rzucę słowo lub dwa i tyle, nie jestem zbyt towarzyska i rozrywkowa, głupio się czuję w dużej grupie ludzi. nie wiem o czym z nimi rozmawiać, jak, nie umiem rzucać zabawnych anegdotek, żartów, czuję się głupia, brzydka i beznadziejna. nie chcę się dobijać, chcę być wystarczająco dobra. tylko jak to zrobić, jest na to jakieś lekarstwo, tajemna receptura?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz