poniedziałek, 15 lipca 2013


Lubię tutaj mieszkać, lubię tych ludzi, to miejsce, te zapachy i te dźwięki. Na zdjęciach moja dzisiejsza niespodzianka - takie kulinarne cudo czekało na mnie w lodówce, jestem dopieszczana pod każdym względem, czuję się niegodna takiego zaszczytu. :)

Pomimo miłych rzeczy, powraca mi stan alarmowy - chcę gdzieś uciec, ukryć się, zaszyć przed światem. Zastanawiałam się czy nie pojechać gdzieś, wynająć sobie mały pokoik w jakiejś małej, górskiej miejscowości i tam sobie przez kilka dni pooddychać prawdziwym życiem. Może to wcale nie jest taki zły pomysł, może właśnie tego potrzebuję?

Jutro przyjeżdża Ola, strasznie za nią tęsknię i nie mogę się doczekać tego, by choć przez dwa dni podtrzymywała mnie na duchu, a ja ją - będzie dużo wina, potoki słów i mam nadzieję, że obędzie się tysiąca kropli łez. Cokolwiek się przydarzy, jeśli na chwilę będzie obok mnie - już będzie dobrze, nie potrzebuję miliona rzeczy, tylko jednej osoby, która jest moją duchową częścią. Brzmi górnolotnie, wzniośle i patetycznie, ale tym właśnie jest dla mnie Ola.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz