jest taki zapach jesieni
co w nozdrzach do snu nam przygrywa
a kruchość liści
lekkością napełnia nieme kości
są takie podniebne obłoki
co manną mi sypią nie śniegiem
i tak ukwiecona
znów stopy odrywam od ziemi
i w swej przekorności
na żółto się noszę
upstrzona radością
aż do szpiku kości
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz