środa, 1 października 2014

to było bardziejsze ja niż ja sama.
otóż, co chyba nie będzie dla nikogo niespodzianką, pomyliłam się i jutro nie mam katalońskiego.
będąc największym głuptakiem na świecie tępo spoglądałam na przepisany plan i tylko myślałam o tym, jak wiele rzeczy mam do powtórzenia (no i oczywiście pracowałam umysłowo nad odmianami i innymi bajerami, nie żebym się obijała), lecz oto wydarzył się cud (ale tylko dla mnie i tylko na chwilę) - środa to naprawdę nie jest czwartek. i, o ironio, odkryłam to, powtarzając dni tygodnia, które opierają się na mniej-więcej podobnej konstrukcji co nazwy francuskie. jestem największym głuptakiem na świecie. ale za to bardzo zadowolonym. jutro tylko trzy godzinki i, adekwatnie, 3 dni na robienie swoich rzeczy, pięknie.

zastanawiam się nad pracą dorywczą, ale nic nie ustalę dopóki nie wyklaruje się końcowy harmonogram ( w którym, mam nadzieję, znajdą się opcje na które tak rozpaczliwie chcę się zapisać. system zapisu jest jak zawsze genialny - jego oficjalna nazwa powinna brzmieć "ten się zapisze, kto ma szybsze łącze. HA!").

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz