mam dwie pięty
za obie trzymała mnie matka
zanurzając w toni styksu
tak rwącej i mętnej
dłonie mam dwie
na wskroś i najzupełniej lewe
bezradne z czterech perspektyw
tam zamiast łusek - pióra
czyszczę uszy sny i twarz
strumień wody strumieniem świadomości
w łazience znów woda po kostki
coraz bardziej bezczelnie słona
---------------------------------------
ogrodnikiem swym jestem od lat
ogrodnikiem z lewymi rękami
nikomu oddana samej siebie ofiara
w kącie cicho schnę z niemiłości
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz